piątek, 20 września 2013

Deszcz jesienny




Jesień już tuż tuż, a jesień kojarzy mi się właśnie z tym wierszem Leopolda Staffa "Deszcz jesienny".
 
 
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
 Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
 
 
Co jeszcze kojarzy mi się z jesienią? Spacery wśród szeleszczących pod nogami liści. Kolorowe drzewa, zbieranie jabłek w ogrodzie. Robienie ludzików z kasztanów i zapałek - to oczywiście skojarzenie z dzieciństwa, które teraz we wspomnieniach wraca - teraz, gdy mam komu o nich opowiadać. Moi chłopcy są spragnieni opowieści z mamusi i tatusia dzieciństwa:) Też tak macie? Też to czujecie....kurcze, ale starzy jesteśmy;) Jak zaczynamy wspominać z rozrzewnieniem pewne sytuacje z dzieciństwa, oznacza to , że się starzejemy..niestety:-)
 W domu wszyscy chorzy, także dziś piekę ciasto, aby choć trochę osłodzić co niektórym życie:)
Choć sama kichająca jestem:(

Buziaki dla wszystkich przeziębionych...i tych zdrowych też;)


 


Buziaki
Kasia

środa, 31 lipca 2013

Szydełkowy bieżnik

Jak Wam się podoba??? Według mnie jest śliczny:) Idealny pod cukiernicę mojej mamy. Bardzo podobają mi się tego typu serwety, ale wiecie co? Tęsknię troszkę do kolorowych kocyków, szydełkowych maskotek itp. Tylko w lecie, kiedy jest słońce nie bardzo chce mi się pracować z ciepłą wełną - to już zbyt dużo ciepła jak naraz;) Także to musi poczekać!
 
 

 
 
Mam ochotę pochwalić się Wam moją córcią, która skończyła już 3 tygodnie:)))))) Już mam mnóstwo zdjęć, ale wiecie co? Gdyby nie to, że na chwilę mąż zabrał naszych synków do ogrodu, to pewnie nawet nie napisałabym tego posta...serio, czasu nie mam w ogóle. Pewnie większość z Was to zna  kochane mamusie - karmienie, karmienie i jeszcze raz karmienie!!! Choć z pokarmem jest tak, że im więcej stresu, tym pokarmu mniej...a u mnie ostatnio ciut stresik był - sam poród jakby nie było jest mocno emocjonującym przeżyciem i nie lada wyzwaniem, ale do tego doszły jeszcze inne sprawy. No nic, jak to powiedziała położna - nie przejmować się, co ma być to będzie! No więc tego się trzymam. Cieszę się, że moi synkowie zaakceptowali malutką, i że nie ma żadnych sporów między nimi - aaa słyszałam mnóstwo opowieści dziwnej treści o tym, jak to przychodzi noworodek do domu i jak na niego reaguje rodzeństwo. Zazwyczaj jak się nasłucham i już zaczynam sobie wyobrażać tego typu sytuacje, okazuje się, że wcale nie było się czego bać i że jest zupełnie w porządku! Także najlepiej nie przejmować się na zapas. Czy Wy też tak macie?
 
 
Pozdrawiam wszystkich:))))
Katarzynka
 

wtorek, 2 lipca 2013

Serwety cd

Witajcie kochani,
dzieje się dzieje. Na prawdę, czasem też tak macie, że już wszystkiego jest po kokardkę???
Ojjjjjjjjj, a ja 'siedzę' na walizce, bo lada moment dołączy do nas kolejny członek rodziny. Tak sobie myślę czasem, że chyba będzie to całkiem zaradna panienka;) W tej ciąży trochę ze mną przeżyła, także może być również emocjonalną osóbką. Teraz organizujemy dom, a więc zmieniamy, przeorganizowujemy właściwie wszystkie pokoje. Także możecie sobie wyobrazić, co to oznacza i jak to wygląda...
Ale nie ma co się smucić, czy zadręczać. Wszystko będzie dobrze.

Ktoś tu ostatnio pytał o nową wełenkę??:-) Oczywiście pokażę, pokażę, muszę tylko zrobić ładną fotkę:)Dziś napiszę tylko, że jest tego kilka motków w ładnych pastelowych kolorkach.

A oto i kolejna serweta - jest duuuuża i piękna. Wykończona 'ananasami', co nadaje jej pewnej elegancji:)Mnie ona bardzo się podoba. Z identycznego wzoru korzystała też moja ciocia, jednak ona szydełkowała białym kordonkiem. Moja jest w kolorze beżowym, czyli takim jaki lubię najbardziej dla tego typu serwet. Białe też oczywiście są ładne, ale te ciemniejsze wydają się, jakby miały więcej lat i jakby skrywały pewną historię :-)

Tak prezentuje się na stoliku:



Zbliżenie i tzw. ananas:

 
No i jeszcze jedno zdjęcie z wazonikiem. Powiem Wam, że tego typu serweta powstaje baaardzo długo, ponieważ jej wykonanie wymaga wiele cierpliwości, zaangażowania i przede wszystkim chęci do całkowitej realizacji projektu;) Dlatego też wykonała ją moja mama, która lubi takie wyzwania:)
 

 
Pozdrawiam wszystkich, całuję bliskie mi osoby, które też tutaj zaglądają, no i cóż.... do następnego wpisu:*
 

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Serwety, mnóstwo serwet...

Witajcie,
ależ mnie tutaj dawno z Wami nie było. Nie marnowałam jednak czasu i nie próżnowałam;)
Oto efekty - prezentuję pierwszą z dużych serwet (ta w stylu rustykalnym):



 
Postarałam się tym razem już zrobić ładne fotki;) Wreszcie miałam czym:-)
I jak Wam się podoba?
 
Ps upały, upały i jeszcze raz upały, ja wysiadam....
Dajecie sobie jakoś z nimi radę?? Najlepsze jest to, że jakbyśmy się cofnęli ciut i poczytali, co ja tutaj wypisywałam zaledwie kilka miesięcy temu - "ZIMA,,,och! brrrr, straszne mrozy - już nie wytrzymuję.." Okazuje się, że cały czas 'psioczę' na pogodę i żadna nie jest dobra;) Ale ja przecież kocham lato i słońce!! Lubię zimę!! Tylko chyba zbyt upalnie, albo zbyt zimno powoduje u mnie takie reakcje. We wszystkim najlepszy jest umiar. Także jeśli o mnie chodzi 26 stopni, wystarczy:)Ponad 30, to już szaleństwo.
Najśmieszniejsze jest to, że kupiłam śliczną wełenkę ahhhhhhh wkrótce pochwalę się zestawieniem kolorków, ale jest to wełna kocykowa, a więc ciepła. Robiąc na szydełku kocyki w 30 stopniowym upale - to raczej niedorzeczne:) Dlatego ta śliczna włóczka musi jednak poczekać:-)
Buziaki dla czytaczy Krainy:***

poniedziałek, 3 czerwca 2013

SERWETKI żółto - zielone, zielono - żółte

TAK! Są oto one - nowe serwetki. Jedna jest większa i może posłużyć, jako serwetka pod dzbanek z pyszną świeżo zaparzoną herbatką :-) Małe serwetki z kolei, to 'podkładki' pod filiżanki.




 
 
 
Wszystkich zainteresowanych serwetkami, kocykami, czy też innymi wyrobami hand made zapraszam wkrótce do mojego sklepu:-) Wszystkie rzeczy, któe tutaj prezentuję będzie można zakupić już niedługo. Do zobaczenia:))))
 
Pozdrawiam
Kasia

wtorek, 21 maja 2013

Kolorowy, szydełkowy kocyk

Dziś nowość. Bardzo kolorowy kocyk powstał w ciągu ostatniego tygodnia. Najpierw oczywiście szydełkowałam kwadraty, później połączyłam je ze sobą. Ostatnim krokiem było przerobienie słupkami na około kilku rządków połączonych kwadratów .

 
Jak zawsze podczas powstawania kocyka z kwadratów moje dzieci mają super zabawę:)))
Układają, przekładają, nazywają kolory - bardzo to lubimy!!!

 
Tu zobaczycie, że powstało też kilka małych kwadratów, na razie nic jeszcze z nich nie zrobiłam, ale przyjdzie i na nie kolej!

 
Oto i on:

 
Jak Wam się podoba??? FULL of COLOUR's;)) i o to chodziło:)


Robienie takich kocyków wciąga i to bardzo. Wełenka, z której powstał, to Mimoza firmy Opus, a szydełko, którym go robiłam ma rozmiar 3,5 mm.

Pozdrawiam wszystkich SZydełkowiczów i nie tylko!
Kasia

piątek, 10 maja 2013

Różowa czapeczka

Dziś czapeczka:-) Bardzo fajnie robi się takie czapeczki na szydełku, ostatnio (wreszcie;) 'załapałam' o co tu chodzi. Znalazłam fajną metodę, która się sprawdza. Wszystko na zasadzie kółka - które szydełkujemy od góry (czubek głowy) i robimy je do momentu potrzebnej średnicy głowy. Gdy już takową osiągniemy, szydełkujemy czapeczkę na rządaną długość.
Bardzo polecam filmik, dzięki któremu nauczyłam się szydełkować czapeczkę.
 
Część 1:
 
 
Część 2:
 
 
Część 3:
 
 
 
 Jeśli marzy nam się czapka z wzorkiem, 'wplatamy' dany wzorek  i przerabiamy robótkę wg niego.
 
 
 

Obiecuję, że wkrótce jakość zdjęć się polepszy:)
Pozdrawiam wszystkich!!!

ps. Wyobrażacie sobie, że można skręcić nogę na trawie??? Otóż można... Jestem na to najlepszym przykładem:(
Piękna pogoda, świeżo skoszona trawka, zabawa z dziećmi i jeden feralny krok, krzywo postawiona stopa (jak to się mogło stać???) i @#$%$#!@##  BÓL niesamowity. Kostka zaczęła momentalnie puchnąć, zrobiła się jak balon. Szybka interwencja, lód - to wszystko spowodowało, że obyło się bez gipsu.. ufff. Wyobrażacie sobie? Jestem w 7 miesiącu ciąży, brzuszek spory, w związku z czym krok już nie jest całkiem pewny (może to przyczyna??! owego nieszczęśliwego zdarzenia). Jak sobie wyobrażę nogę w gipsie - to widzę to w ciemnych barwach.
W szpitalu dostałam wytyczne, co i jak dalej z nogą, a więc przede wszystkim leżenie parę dni z nogą lekko uniesioną, okłady z lodu, altacet, chodzenie z nogą owiniętą bandażem elastycznym. Moimi przyjaciółkami zostały kule, którymi podpieram się i kuśtykam. Nie jest dramatycznie, nie mniej jednak jestem uziemiona. W łeb wzięły wszelkie majowe plany.. z powodu tego jest mi najbardziej smutno:((((
Zatem zdrówka wszystkim życzę i pamiętajcie - bądźcie ostrożni:-)
Kasia

niedziela, 5 maja 2013

Szydełkowa sukienka

Jeszcze niedawno było całkiem zimno, pamiętacie??? Brrr, aż wierzyć się nie chce, że te dni już minęły. I całe szczęście:) Wtedy też wyszydełkowałam pierwsze ubranko - sukienusię dla Zuzi - mojej bratanicy. Dobrałam dziewczęcy kolor - ładny róż. Ale, żeby nie było tak całkiem różowo, do tego koloru dobrałam drugą włóczkę - szarą. Wyszło bardzo ładnie:-)
Mam zdjęcia, niestety robię je ostatnio tylko telefonem, bo aparat mamy popsuty :(

Oto sukieneczka różowo - szara:


 
Zrobiłam ją z dość cienkiej wełenki firmy Opus (Zuza).
Do zobaczenia wkrótce!!
Kasia

czwartek, 2 maja 2013

Serwetki

Dziś chciałam pokazać Wam serwetki, które ostatnio wyszydełkowałam z kordonka.
Oto pierwsza z nich:
 

 
A to druga:




 
Pierwsza jest w kolorze złotym, druga zaś ecru.
Już powstają do nich małe serwetki. Chcę zrobić całe komplety: na dużą serwetę będzie można postawić dzbanek, a na małych np. filiżanki lub kubeczki. Co kto woli:))))
 
Buziaki dla wszystkich odwiedzających moją krainę.
Katarzyna
 

środa, 1 maja 2013

Nowości :-)


Dziś dwie z ostatnich robótek. Pierwsza z nich, to ozdoba na doniczkę. Wyszydełkowałam ją z pomarańczowej wełny, doszylam zrobione na szydełku ozdoby: kwiatuszki, kółeczko. Jest kolorowo i wiosennie i o to mi chodziło:)







A oto druga z moich robótek - króliczki:) Ale świetnie sie je szydełkuje. Brzuszki powstały na bazie kolorowych kółek. Później obrabiamy te kółka na około dodając określoną liczbę oczek, tak aby powstały owalne kształty króliczka. Wyszydełkowałam także dwa uszka oraz pyszczek. Dokładny opis, jak wykonać takiego króliczka można znaleźć tutaj. To jest świetny blog, na którym jest całe mnóstwo fajnych tutoriali.


 
Moim chłopcom króliczki bardzo przypadły do gustu. W środku każdego króliczka jest watolinka - są to więc miękkie maskotki. Wełna super, 55 % bawełny w składzie powoduje, że wyszydełkowane robótki są bardzo miłe w dotyku.:
 








 
 

 
 
Maskotek przybywa:)))))
 
Pozdrawiam cieplutko:)
ps. Ja niestety choruję, także większość dnia spędzam w szlafroku lub w łóżku. Jedyny plus to to, że mogę ciut odpocząć:)
Pozdrawiam wszystkich!!
 
Katarzyna